Powroty są różne, a powód tylko jeden - rozstanie. Złamanie, wykruszenie, wydarcie swojego ja z paszczy codzienności i rzucenie samego siebie zaraz obok w ciut inną rzeczywistość. Powroty są trudne bo są jak próba dopasowania dawno zgubionego puzzla, któremu pies odgryzł ramię, do całości układanki. Już na zawsze zostanie dziura. Ale żeby nie dramatyzować, pamiętajmy (zwłaszcza jeśli mamy dzieci!) że zawsze można wziąć kredki i pomalować ten uszczerbek, lub zalepić plasteliną, a jeśli to układanka mapy świata to zawsze można wbić pinezkę, tak, w tym miejscu na dziurę i się szczycić że tu oto byłem, widziałem, zwiedziłem, a teraz tak cholernie boli, bo pinezka ostra jest…
Powroty będą zawsze, bo rozstanie to normalna rzecz. Rozstajemy się całe życie ; z butelką, misiem, lalą, pierwszymi ząbkami, bajeczką na dobranoc, mamusią...potem dorastamy i szukamy odskoczni w butelce, najlepiej z misiem lub fajną lalą, bo wtedy łatwiej uwierzyć, że noc jeszcze trwa i bajka się nie skończyła. Gorzej jak matka z rana wpadnie ze szczotą, a już najgorzej jak za nowe zęby trzeba zapłacić. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo czy tanio.
Dlatego zawsze przed podjęciem decyzji trzeba się dobrze zastanowić, wziąć pod uwagę za i przeciw. Wyobrazić sobie taką wielką wagę i wszystko po kolei wrzucać : serce na lewo, portfel na prawo, dom na lewo, drugi dom na prawo, marzenie gdzieś pośrodku, bo nigdy nie wiadomo gdzie się ono ukrywa , bo jakby było wiadomo to każdy by szedł w lewo lub w prawo.
Powroty są trudne, bo jak się zrywa to na dobre i na lepsze,widzi się światło, więc gna się przed siebie czym prędzej,śmiało. Potem się okazuje że nie jesteśmy w tunelu tylko w kopalni bez nagrody na końcu, bo światełka odbijają się od węgla. Czasami jest jeszcze trudniej, gdy dobrzy ludzie chcą pomóc, doradzić np. ta sąsiadka co ostatnio zerwała z księciem na białym koniu z którym nigdy nie była, lub sąsiad którego koń już na starcie był o 3 kroki dalej w tym wyścigu życia.
Koniec końców, najważniejszy powrót, to ten do samego siebie, zwłaszcza po długim rozstaniu. Tam dom Twój gdzie serce Twoje, a serce zawsze trzeba nosić przy sobie i nie pozwolić mu się zamienić na miejsca z rozumem, choć czasami bardzo tego chce.
PS. Nie bądź puzzlem ;-) bądź układanką, nieskończoną -)
x
x